Dziś jeszcze mam wolny dzień a już jutro do pracy...
...rozleniwiłam się przez te święta
i trochę nie chce mi się wracać do codzienności...
zwłaszcza do tej w pracy.
Ale wyjścia nie ma.
***
Więc wykorzystuję twórczo dzień od samioutkiego rana.
Zaczął się jednak niezbyt miło bo robiąc herbatę-
poparzyłam sobie rękę wrzątkiem...
na szczęscie lewą...więc prawa sprawna:)
...i jeszcze poraził mnie prąd...ech co za dzień?
Ale...wracajac do twórczego tematu
to cały czas szyję - anioły
do zaprzyjaźnionych galerii na zamówienie.
Szycie sprawia mi to tak wiele radości w duszy i serduchu:)
***
A wczoraj poczyniałam sobie w swej samotni pokojowej
różne karteczki.
Przedstawiam jedną z nich oraz gliniany dzbanek...
...w takim trochę rustykalnym stylu.
Gliniaczek zakupiłam kiedyś na pchlim targu
oraz tą malusią serweteczkę.
Obieliłam go i ozdbiłam:)
***



***
A taki widoczek sarenek uchwyciłam
dziś z samego rana przez okno:)
Uroczo:)
Żałuję, ze nie mam dobrego aparatu...
***

***
Pięknie dziękuję za wspaniałe komentarze i miłe słowa :)
Buziaczki :)